U NASTĘPCÓW APOSTOŁA KAZACHSTANU (2)

U NASTĘPCÓW APOSTOŁA KAZACHSTANU (2)

Posługa księży tarnowskich na ziemi potrzebującej Boga i Kościoła

 

      W pierwszej części mego artykułu napisanego z okazji wizyty w Kazachstanie przedstawiłem pracę naszych tarnowskich księży w administraturze Atyrau, gdzie przybyli w 1999 roku. Drugą część pragnę poświęcić diecezji Karaganda, gdzie obecnie dwóch kapłanów Kościoła tarnowskiego, w zupełnie różnej rzeczywistości, pełni swoją posługę – w samej Karagandzie i w Żeskazganie.

    Do Karagandy, oddalonej około 220 km od Astany, przybyliśmy w tym samym dniu, w którym wylądowaliśmy w kazachstańskiej stolicy. Była to sobota 10 września, przeddzień beatyfikacji bł. ks. Władysława Bukowińskiego. W samej Karagandzie i w miejscach, gdzie udawaliśmy się – wszystko było dla mnie nowe. Ale też inne. Inne w stosunku do zachodniego Kazachstanu, gdzie wspólnoty Kościoła dopiero się tworzą przy dużym wysiłku naszych księży. Inne, bo między Atyrau i Karagandą jest do przejechania pociągiem dwa tysiące dwieście kilometrów, na co trzeba przeznaczyć prawie dwie doby. Sama więc odległość sugeruje różnice, również w życiu Kościoła. Wschodni Kazachstan to jednak relatywnie duże wspólnoty katolików, w dużej mierze potomkowie zesłańców, zwłaszcza z samego początku lat czterdziestych, czy też już połowy lat trzydziestych ubiegłego stulecia. Niestety, jak wszędzie, brak w nich stałej i dostrzegalnie powiększającej się obecności ludzi rodzimej kultury czyli Kazachów, kojarzonych naturalnie z wyznawcami islamu.

      W tej diecezji chciałem być tam, gdzie pracują czy też kiedyś pracowali nasi tarnowscy prezbiterzy. Miejsc naznaczonych ich obecnością jest pięć.

      Nie wiedziałem jednak, że będę w Spasku niedaleko Karagandy, na miejscu, które robi specjalne wrażenie. Jest to symboliczny cmentarz, gdzie znajduje się ponad 25 tablic, z których każda przypomina o narodzie, którego synowie, zesłani do Kazachstanu przez Stalina, stali się ofiarami sowieckiej represji. Najliczniej w tym nieszczęściu reprezentowany jest Azerbejdżan, gdyż na tablicy mu poświęconej naniesiono liczbę 150 tysięcy.

     Taką tablicę ma również Polska. Na wyrastającej z ziemi płycie granitowej, na której rzuca się w oczy krzyż i orzeł, widnieje napis: „Polakom, ofiarom terroru stalinowskiego, którzy marząc o życiu w wolności, tu spoczęli w Panu na wieki”. Pod napisem widnieje data 1996 r. z dopiskiem: „Rzeczpospolita Polska. Związek Polaków w Kazachstanie”.

Karaganda – stolica diecezji

      Biskupem Karagandy jest od 31 stycznia 2015 roku włoski kapłan Adelio dell'Oro. Objął on stolicę biskupią po Januszu Kalecie. Miasto liczy około 550 tys. mieszkańców, z których 65% to Kazachowie. Mówi się, że 50% ludności Karagandy to praktycznie ateiści. Takie stwierdzenie rzuca światło na kondycję islamu w tym mieście. Jest też dość dużo protestantów i około 10% wyznawców prawosławia. W samym mieście jest cztery, a właściwie pięć parafii katolickich, z których każda liczy około 200 wiernych. Jest też parafia greckokatolicka. Pierwszym tarnowskim księdzem, który przybył trzy miesiące po biskupie i pełnił posługę duszpasterską w tym mieście był ks. Janusz Potok. Pod koniec czerwca 2011 roku objął on probostwo w parafii pw. św. Józefa, od wtedy do lipca 2014 roku sprawował też ważny urząd wikariusza generalnego diecezji. Bezpośrednio po sprawowaniu tego urzędu został ekonomem diecezji, a nieco wcześniej dyrektorem Caritas Kazachstan. Do samego Kazachstanu przybył w sierpniu 2005 roku, po prawie pięciu latach posługi na Ukrainie.
           Praca duszpasterska, a jednocześnie remonty, przygotowywanie struktur i budowy, od samego początku były dla niego dużym wyzwaniem. Będąc proboszczem w parafii pw. św. Józefa, gdzie duszpasterzował do czerwca 2012 roku, koordynował prace przy budowie kościoła i centrum parafialnego przy parafii pw. Matki Bożej Fatimskiej - Matki Wszystkich Narodów (obecna katedra), gdzie obecnie pełni posługę proboszcza. W tym samym czasie był jeszcze proboszczem w parafii pw. Najśw. Serca Pana Jezusa w miejscowości Kuczek, dojeżdżając około 50 km. Bazując na środkach pozyskiwanych przez swego biskupa, od 2011 roku razem przeprowadzili wiele inicjatyw budowlanych. W parafii pw. św. Józefa udało się wyremontować wnętrze kościoła, wymienić dach, przeprowadzić remont domu dla sióstr i domu katechetycznego. W tym samym czasie, jeszcze przed konsekracją, prowadzone były prace wykończeniowe nowej katedry jak również domu biskupiego i plebanii, domu sióstr, oraz już po pewnym czasie przygotowanie przedszkola. Na ich barkach spoczywało dokończenie kościoła katedralnego, który dzisiaj robi wrażenie poważnego obiektu sakralnego w panoramie miasta, a przybywającemu z zewnątrz obserwatorowi dostrzegającemu niedaleko położony pokaźny meczet, mówi, że w mieście nie tylko wyznawcy islamu cieszą się miejscem kultu. Całe otoczenie katedry, w której miała miejsce beatyfikacja ks. Bukowińskiego, oraz ogrodzenie terenu kościelnego to również ich dzieło. Trzeba też dodać, że jako wikariusz generalny koordynował prace remontowe domu w pobliskim Saraniu (również związanym z posługą tarnowskich księży) oraz budowę kościoła w Szachtińsku.

      Jakby priorytetem prowadzonego duszpasterstwa jest ewangelizacja rodzin i małżeństw. Dużo czasu przeznacza na katechezę przedślubną – jest to 14 regularnie odbywających się spotkań. Rocznie sakramentalny związek małżeński zawiera od pięciu do dwunastu par. Prowadzi również katechezę dla małżeństw. Uczestniczy w niej nawet do 20 par. Organizuje dla nich także rekolekcje. Oczywiście jest dużo par żyjących bez ślubu, są pary reprezentujące różne wyznania, ale też różne religie – w okresie pracy w Karagandzie asystował czterem ślubom, gdzie jedna strona była katolicka, a druga wyznawcą islamu. Ciekawe, że obie strony zawsze uczęszczają na katechezę przedślubną, a bywa i tak, że muzułmanin przyprowadzi katoliczkę, by się wraz z nią przygotować do ślubu. Ks. Janusz jest ciągle dyspozycyjny dla wszystkich. Prowadzi dużo rozmów indywidualnych z osobami dorosłymi, organizuje dni skupienia.

       W niedzielnej mszy św. bierze udział około dwustu wiernych. Niestety, wśród nich jest tylko kilka osób pochodzenia kazaskiego. To duże wyzwanie, nie tylko dla ks. Janusza i miejscowego biskupa, ale dla całego Kościoła, który żyje w Kazachstanie i daje swoje świadectwo o przynależności do Chrystusa.

      W okresie wakacyjnym organizuje obozy dla dzieci. To trzy lub cztery turnusy, na które przybywa z dziećmi do wspomnianego wyżej Sarania. Dwa turnusy odbywają się w ramach Caritasu, którego działalność zwrócona jest do wszystkich potrzebujących dzieci Karagandy, niezależnie od wyznawanej religii. Jako dyrektor Caritas Kazachstan patronuje grupie takich dzieci, która w czasie mojego pobytu liczyła 111 osób. Na tę liczbę tylko dwoje to katolicy. Większość z tych młodych ludzi nie wyznaje żadnej wiary, a formacja dla nich opiera się na wartościach ogólnoludzkich. Nie może być i nie ma żadnej indoktrynacji.

     Przy tej okazji trzeba wspomnieć, że ks. Janusz realizuje projekt ochronki dla dzieci z rodzin patologicznych i rodzin emigrantów finansowany w wysokości ponad 22 tys. euro z funduszu kolędników misyjnych 2014 r. W Karagandzie odczuwa się wielką potrzebę pomocy dzieciom ulicy, dzieciom z patologicznych rodzin jak również rodzin, które przyjechały do Kazachstanu i nie posiadają żadnych praw obywatelskich. W ochronce dzieci zbierają się kilka razy w tygodniu otrzymując: pożywienie, możliwość wymycia się i wyprania swoich osobistych rzeczy, jak również pomoc w odrabianiu lekcji.

        W Karagandzie spotkałem dwie osoby świeckie, które z właściwym sobie entuzjazmem oddawały i oddają swój czas na kazachskiej ziemi. Pani Anika Błaszczyk z Kielc, powodowana tym entuzjazmem przybyła w ramach swego urlopu na beatyfikację ks. Bukowińskiego. Wcześniej (XII 2012 – VIII 2013) będąc w Karagandzie poświęcała się wszystkim potrzebnym pracom. Regularnie spotykała się z małymi dziećmi, prowadząc coś, co można by nazwać pre-katechezą. Jako członkini Ruchu Światło-Życie, na jego bazie przygotowała program dla młodzieży realizowany podczas obozów wakacyjnych. Swój entuzjazm zostawiła również w Astanie, gdzie później pracowała w Wydziale Konsularnym Ambasady, oddając swój wolny czas na formację dzieci.

           Od kwietnia 2004 roku przebywa w Karagandzie pani Katarzyna Chęsy pochodząca z Bydgoszczy. Od września 2012 związana jest z parafią katedralną. Jako absolwentka konserwatorium muzycznego dużo współpracuje z muzykami, prowadzi chór parafialny składający się głównie z ludzi młodych. Jej entuzjazm dla muzyki i na rzecz ubogacania duchowego Kazachów wyraża się w organizowaniu około 30 koncertów organowych rocznie. Sama również koncertuje, a niektóre wykonywane przez siebie utwory wydała na podarowanej mi płycie Opowieść misjonarza muzyką malowana. Przestrzeń serca.

Dom i kaplica w Saraniu

            Sarań jest miastem liczącym ponad 40 tys. mieszkańców i oddalonym od Karagandy około 30 km. W zupełnie niepozornym miejscu został wybudowany budynek, w którym się mieści kaplica i dom katechetyczny. Tutaj od 1993 roku istnieje parafia pw. św. Mikołaja. W niedzielę w kaplicy gromadzą się w małej grupce katolicy (ok. 15 osób), a w okresie wakacyjnym dom staje się przestrzenią formacji ludzkiej dla dzieci (turnusy dla dzieci różnych religii) i budowanej na Ewangelii (dla dzieci ze wspólnot Kościoła katolickiego).

            Z Saraniem związany jest nie tylko ks. Janusz Potok, ale może przede wszystkim ks. Cezary Paciej, który swą posługę w Kazachstanie zaczął w Karagandzie przy dawnej katedrze w parafii pw. św. Józefa – od połowy września 2011 do końca grudnia 2012 roku.  Wtedy to został proboszczem w Saraniu i urząd ten piastował do połowy lipca 2015 roku. Jednak od początku września 2014 roku został prefektem w Wyższym Międzydiecezjalnym Seminarium Duchownym „Maryi Matki Kościoła” w Karagandzie, gdzie z końcem roku akademickiego zakończył również swoją pracę w maju 2015 roku. Niedługo potem opuścił Kazachstan i po krótkich doświadczeniach życia we wspólnotach w Polsce i za granicą, zamierza do niego powrócić  w roku 2017.

            Z pracą w seminarium karagandyjskim związany jest również obecny administrator apostolski Atyrau – ks. Dariusz Buras. Przez rok akademicki (IX 2006 – V 2007) pełnił tutaj funkcje ojca duchownego. Seminarium to istnieje od 1997 roku (jako Redemptoris Mater), a od 1998 roku jako międzydiecezjalne. Przełożonymi są księża diecezjalni z Polski. Kleryków jest dziesięciu, nie licząc trzech diakonów przebywających w parafiach i dwóch odbywających służbę wojskową.

Osobliwy Żeskazgan

            Do Żeskazganu oddalonego od Karagandy o 520 km pojechaliśmy samochodem, którego kierowcą i posiadaczem jest ks. Robert Pyzik. W Kazachstanie pracuje od września 2014 roku, kiedy to w parafii pw. św. Józefa w Karagandzie podjął na czas niespełna jednego roku (do VIII 2015) posługę wikariusza. W tym czasie dojeżdżał do Kuszoke (Łysa Góra) oddalonego od Karagandy 55 km. Do dyspozycji miejscowej wspólnoty był w każdą niedzielę i święto oraz jeden dzień w ciągu tygodnia. Sama parafia w Karagandzie to dawna katedra, gdzie wcześniej pracowali też inni nasi księża wspomniani powyżej. Liczba dominicantes w tej parafii to, podobnie jak w obecnej katedrze, około 200 osób. Ks. Robert formował kilkuosobową grupę ministrantów, uczestniczył też w drodze neokatechumenalnej, którą w tej parafii podjęły cztery grupy.

         Trzeba jednak wspomnieć, że pierwsze spotkanie ks. Roberta z Kazachstanem miało miejsce już w 2008 roku, kiedy wraz z dwoma diakonami przybyli do Uralska (administratura apostolska) i tam pomagali przy budowie kościoła konsekrowanego w październiku br. Tamtejsza parafia pw. Matki Bożej Nieustającej Pomocy w Uralsku w dniu 22 października przeżywała bowiem wyjątkową uroczystość konsekracji kościoła. Kiedy byłem tu w 2007 roku katolicy gromadzili się w mieszkaniu w bloku. Kościół, który wygląda okazale i jest największym w całej administraturze, był na ukończeniu. Dzisiaj w niedzielę przybywa do niego około 30 osób. Niestety w konsekracji kościoła, której dokonał nuncjusz apostolski w Kazachstanie, nie wzięliśmy udziału. Trzeba się jednak cieszyć, że ten akt się dokonał, bo to podnosi prestiż obecności Kościoła katolickiego w tym dużym, bo liczącym około dwieście tysięcy mieszkańców mieście.

        Również tutaj w tworzeniu tej wspólnoty chlubnie zapisał się Kościół tarnowski przez swoich prezbiterów. Ks. Janusz Potok jako proboszcz posługiwał tu od maja 2009 r. do końca czerwca 2011 r. W domu parafialnym można oglądać zdjęcia nawiązujące do różnych wydarzeń parafialnych, w których brał udział. Wcześniej był tutaj duszpasterzem ks. Wojciech Maślanka (V 2005-IX 2007). Obecnie proboszczem w Uralsku jest Słowak ks. Peter Sakmar. Posługują tutaj również siostry elżbietanki, które są jedynym zgromadzeniem zakonnym w całej administraturze. S. Dominka Solarewicz przyjęła nas bardzo gościnnie, a swoją osobowością przekonuje, że takich świadków Ewangelii potrzebuje miejscowy Kościół.

       Pozostając przy administraturze apostolskiej Atyrau, chcę jeszcze nadmienić, że nie było możliwości i nie planowaliśmy wizyty w Aktau. Tutaj kolędnicy misyjni diecezji tarnowskiej pospieszyli z pomocą miejscowej wspólnocie, której przewodzi Białorusin, ks. Aleksander Kalinowski. Projekt finansowany przez kolędników 2016 (20 tys. euro) to budowa domu duszpasterskiego i jego wyposażenie.

       Osobliwości dotyczące Żeskazganu są dwie. Tutaj w latach 1950-1954 pracował pod ziemią w kopalni miedzi „Pokro” bł. ks. Władysław Bukowiński. Po obozie pracy, w którym przebywał, został bardzo przygnębiający obraz. To co widać, to ściany lub kikuty domów. Na przyległy teren ludzie wywożą gruz. Istnieją też szczątki muru oddzielającego obóz męski od tego, gdzie mieszkały kobiety. Na próżno szukać jakiejkolwiek informacji, że w tym miejscu był obóz pracy przygotowany przez sowiecką władzę. Stąd bł. Władysław został przeniesiony do Karagandy.

      Osobliwa jest również obecność Kościoła w tym około siedemdziesięciotysięcznym mieście. Istnieje tu parafia pw. Przemienienia Pańskiego. Jest to jednak mała grupka katolików, którzy w niedziele gromadzą się na sprawowanie Eucharystii w liczbie około 15 osób. Spośród nich 6 przywożonych jest z domu starości. Kolejne 5 osób jest też zaawansowanych wiekowo. Młodych (9-32 lata) jest tylko cztery osoby. Wśród tej 15-tki nie ma całej rodziny. Proboszczem jest tutaj oczywiście ks. Robert, pełniąc swą posługę od września 2015 roku. Początki były bardzo ciężkie. Można sobie wyobrazić obecność katolicką kilkunastu osób w kontekście kilkudziesięciotysięcznego miasta, które praktycznie identyfikowane jest z islamem. W roku 2016 ks. Robert udzielił chrztu dwóm osobom: 15-letniemu chłopcu i kilkumiesięcznemu dziecku. Ten pierwszy trafił do Kościoła katolickiego dzięki pewnemu Kazachowi, muzułmaninowi. Za to wskazanie drogi został zabity – była to, jak mówi ks. Robert, zemsta rodziny.

      Ks. Robert cieszy się każdym małym krokiem zrobionym na rzecz przekazywania wiary w Chrystusa. I tym, że w powszedni dzień jest kilka osób (podczas mojej wizyty na Eucharystie przybył tylko jeden świecki), że w niedzielę jest więcej, że do Sarania mógł wysłać na oazę dwójkę dzieci.

      Kościół w Kazachstanie to mała trzódka, na którą winny być zwrócone nasze oczy i serca, jako tych, którzy chcą dzielić się wiarą. Sam widziałem, że ci, którzy go tworzą, to ludzie odważnie kroczący za Jezusem, stanowiący wyspę na morzu głównie islamu, choć słabo praktykowanego. Trzeba więc, abyśmy nie tylko podziwiali posługę naszych misjonarzy, ale towarzyszyli im modlitwą, również o to, by prowadzone przez nich wspólnoty rosły w liczbę, którą stanowić będzie rodzima ludność kazachska. Podczas naszej modlitwy wspólnotowej i prywatnej prośmy, by ci ludzie, również dzięki świadectwu naszych misjonarzy, otwierali się na moc Bożej łaski. Podczas wizyty w Kazachstanie we wrześniu 2001 roku Jan Paweł II powiedział: „Kościół katolicki jest tu jedynie małym drzewkiem, ale nie brak mu nadziei, bo pokłada ufność w mocy Bożej łaski”. Z tą nadzieją pozostańmy i życzmy jej naszym misjonarzom oraz tym świeckim, których świadectwo wiary w Chrystusa ma swoją wartość.

      Wyrazem tej nadziei jest choćby obecność w Tarnowie jednej z Kazaszek, przeddstawicielce parafii prowadzonej przez jednego z naszych misjonarzy. Sama jako konwertytka podjęła z entuzjazmem studia teologiczne na naszym wydziale. Kiedyś bowiem powróci do swoich ziomków, by im mówić o Chrystusie, by kształtować ich myślenie, że chrześcijaństwo, które narodziło się w Azji, nie jest religią Europejczyków, ale w swym przesłaniu niesie sens życia dla wszystkich, którym nie wystarcza wiedzieć, że Bóg istnieje, ale że jest Ojcem, który przez swojego Syna wyniósł na wyżyny godność każdego człowieka.

Ks. Krzysztof Czermak

Głoście Ewangelię (2017)1, 5-10.