List z Czadu: ks. Paweł Tabiś - „Kiedy się śpieszysz..."

Od kilku lat z klerykami na staże misyjne wyjeżdżają również księża. Poniższa refleksja napisana po odbyciu takiego stażu jest godna uwagi i to nie tylko dlatego, że jej autorem jest ksiądz przygotowujący się do podjęcia pracy misyjnej w Afryce.

„Kiedy się śpieszysz, nic nie widzisz, nic nie przeżywasz, niczego nie doświadczasz, nie myślisz! Szybkie tempo wysusza najgłębsze warstwy twojej duszy, stępia twoją wrażliwość, wyjaławia cię i odczłowiecza”. (R. Kapuściński)

Prawdę zawartą w słowach Kapuścińskiego w pełni zrozumieć można dopiero wtedy, gdy choć na chwilę zatrzymamy się, przystaniemy nieco, zwolnimy tempa. Niestety w europejskich warunkach taka sytuacja graniczy z niemożliwością. Trudno dziś znaleźć „człowieka cywilizacji”, który potrafi świadomie zwolnić, potrafi odpocząć, pomyśleć i z nowym zapałem zacząć działać. Patrząc jednak na to, jak pracuję i odpoczywam będąc w Polsce (ale też obserwując otaczających mnie ludzi) z łatwością dostrzegam samonapędzającą się spiralę pośpiechu, zagonienia i często pustego aktywizmu, która zamiast przynosić coraz to więcej dobra, coraz to bardziej wysusza najgłębsze warstwy  mojej duszy, stępia wrażliwość, wyjaławia mnie i odczłowiecza.

Okazją do zatrzymania się i spojrzenia z dystansu na siebie i rzeczywistość stał się dla mnie staż misyjny – kilka tygodni spędzonych w Ndżamenie, stolicy Czadu. To właśnie tu, w centrum Afryki, czas płynie całkowicie odmiennym rytmem. To dopiero tutaj i w takich warunkach człowiek zaczyna odróżniać rzeczy ważne od ważniejszych, zaczyna dostrzegać to, z czego można zrezygnować, by bez pośpiechu zająć się tym co istotne. Nigdzie indziej, bowiem, nie doświadczyłem sytuacji, gdzie w kilka sekund można przesunąć zaplanowaną wcześniej wizytę u nuncjusza tylko dlatego, że spadł deszcz. Nie  można dziś – spotkamy się jutro. Tym samym, stwarza to okazję, by spotkać się z kimś innym – bo właśnie na spotkaniach polega tutejsze, duszpasterstwo w Kościele w Czadzie.

Z jednej strony, można by powiedzieć, rzecz prozaiczna – z drugiej, czy jest coś ważniejszego, niż zobaczyć drugiego człowieka, zatrzymać się przy nim i być dla niego, dla jego smutków i radości, dla jego spraw wielkich i tych codziennych? W taki właśnie sposób tutejsze duszpasterstwo prowadzi ks. Stanisław Worwa, proboszcz parafii Sainte Famille w Dembé, w Ndżamenie, u którego razem z moim przyjacielem, ks. Piotrem Skrabą, miałem okazję gościć. Drzwi nowowybudowanej plebanii praktycznie się nie zamykają, a sama misja tętni życiem i czasem wręcz pozytywnie przytłacza ilością napotykanych tu ludzi. Jednocześnie, w tym wszystkim, nie odczuwa się wspomnianego pośpiechu, a codzienność płynie własnym (afrykańskim) rytmem.

Taki model duszpasterstwa możliwy jest dzięki niezwykle oddanemu i świadomemu zaangażowaniu świeckich. Tak wiele działań, które mają miejsce, nie byłyby nijak możliwe do ogarnięcia przez jednego księdza, gdyby nie postawienie na ludzi, zaufanie im i mądre prowadzenie, aby w tym wszystkim nie szukać siebie tylko Bożej chwały.

Mam świadomość, że to co piszę może brzmieć jak górnolotne frazesy, ale nie moja wina, że tak to właśnie wygląda, że taki Kościół – Kościół dla ludzi i z ludźmi – wymyślił Chrystus i tylko taki Kościół ma rację bytu. Oczywiście Kościół w Afryce ma też wiele braków i niedomagań, nad którymi pracował będzie jeszcze przez niejedną dekadę. Jednak na dzień dzisiejszy Kościół ten odkrył już to, co stanowi klucz do racji jego bytu – zogniskowanie uwagi na pojedynczym człowieku, którego wspólnota prowadzi do Chrystusa. Bowiem, posługując się słowami papieża Franciszka „Kościół nie jest organizacją charytatywną, przedsiębiorstwem, czy organizacją porządkową, ale wspólnotą ludzi ożywianą przez Ducha Świętego, ludzi, którzy przeżyli i żyją cudem spotkania Jezusa Chrystusa oraz pragną dzielić to doświadczenie głębokiej radości, orędzie zbawienia, które dał mam Pan”.

Spokojne, zdystansowane spojrzenie na ten niewielki wycinek afrykańskiego Kościoła pozwala mi stwierdzić, że na wielu płaszczyznach możemy wnieść ogromny bagaż doświadczenia w tutejsze duszpasterstwo, ale równocześnie jesteśmy w stanie zaczerpnąć sporo z tego bogactwa i witalności, jaką charakteryzują się tutejsze wspólnoty. Jednym zdaniem: na tym polega piękno Kościoła, że tylko i wyłącznie wszyscy mamy wszystko. Dlatego tak bardzo potrzebujemy siebie nawzajem.

 

Ks. Paweł Tabiś

Centrum Formacji Misyjnej

Głoście Ewangelię, 4(2013), s. 45-47