ZIEMIA NADZIEI... O Kazachstanie pisze ks. Jan Piotrowski

​Lot z Warszawy do Frankfurtu mija szybko, ale o wiele dłużej trwa lot z Frankfurtu do Astany, nowej stolicy Kazachstanu. Moim sąsiadem w samolocie jest Amerykanin z Kalifornii, który w tym samym dniu leci z Los Angeles przez Frankfurt i Astanę aż do Ałmaty. Z rozmowy wnioskuję, że jest zaangażowany misyjne jako członek któregoś z Kościołów metodystycznych. Zresztą spędził już wcześniej kilka lat w Kazachstanie. Pyta o zainteresowania Polaków w obecnej sytuacji, ich materialne dążenia i ich duchowe potrzeby. Na rozmowie i lekturze szybko mija czas podróży i już w nocy ląduję na nowym lotnisku w stolicy, gdzie wszystko ma smak nowoczesności. W kolejce do odprawy paszportowej rozmawiam z siostrami szarytkami – Polką i Słowaczką, radną generalną z Paryża – które jadą w odwiedziny do pracujących w Kazachstanie sióstr z tego zgromadzenia. Odprawa mija szybko. Żadnych kontroli celnych. Wychodząc, nie dostrzegam jednak nikogo, kto by na mnie oczekiwał, taksówkarzom, proponującym swoje usługi – nawet grzecznym – opanowany, powtarzam: „balszoje spasiba”. Szukam jednak rozwiązania i dzwonię, aby wyjaśnić sytuację. Po chwili jest już człowiek z kartką „Jan Piotrowski”. Idziemy do samochodu, który jest darem Kawalerów Maltańskich  i jedziemy do miasta, które wydaje się być imponujące w światłach kazachskiej wiosennej nocy. Droga do miasta jest prosta i szeroka poprzecinana wielkimi reklamami. Dowiaduję się, że mój kierowca jest Rosjaninem ukraińsko-polskiego pochodzenia, urodzonym w Kazachstanie, mąż i ojciec dwóch synów. Doskonale rozumie po polsku, ale woli mówić po rosyjsku. Przez oświetlone rzęsiście miasto o nowoczesnych budowlach i wielu placach, gdzie powstają wciąż nowe budynki, przyjeżdżamy do siedziby arcybiskupa metropolity Astany Tomasza Pety. Dziwnym zbiegiem okoliczności w drzwiach witam mnie ks. Stanisław Hoinka (sic!) ten, który 10 lat temu wraz z innymi księżmi fidei donum witał mnie na lotnisku Jorge Chavez w Limie. Zaprowadza mnie do pokoju i kaplicy. Jestem więc na miejscu. Spotykam kilku księży z administratury Atyrau z jej administratorem apostolskim ks. bp. Januszem Kaletą. Co dopiero zakończyli rekolekcje, które głosił ks. prof. Jan Górski z Katowic i rano następnego dnia już się mieli rozjechać we wszystkie strony administratury. Jeszcze tego wieczoru podejmuję decyzję i wraz z Księdzem Biskupem, lecę nazajutrz do Atyrau, aby przez kilka dni odkrywać Kościół w zachodnim Kazachstanie. Kolejna podróż samolotem. Tym razem tylko dwie godziny lotu i już jestem na miejscu w Atyrau, gdzie ropa naftowa i gaz ziemny są wielkim bogactwem, które obiecują inną przyszłość tej ziemi.

 

Administratura apostolska Atyrau

 

Prowadzony niejako za rękę, w trójkę przyjeżdżamy do parafii i siedziby ks. bp. Janusza Kalety, który w Kazachstanie pracuje od siedmiu lat i od tego czasu jest administratorem apostolskim. Od ubiegłego roku jest biskupem tej jednostki terytorialnej Kościoła o powierzchni 570 tys. km2, która kościelnie podlega Kongregacji Ewangelizacji Narodów, tak jak i cały Kazachstan. Ks. bp Janusz Kaleta w listopadzie 2006 r., po swojej konsekracji otrzymanej z rąk kard. Angelo Sodano w Rzymie, powiedział w wywiadzie do Radia Watykańskiego: „Jako administrator apostolski pracowałem na tym terenie 7 lat. Teraz przyjmuję dobrowolnie i chętnie obowiązki biskupa i związany z tym pobyt, na ile zdrowia starczy, na ile będzie potrzebny”. Nowy Biskup wskazał jednocześnie, że jest to teren, gdzie buduje się zręby Kościoła. „Tego Kościoła w zachodnim Kazachstanie nigdy, a przynajmniej za naszej pamięci historycznej, nie było w sensie strukturalnym. Ja mam świadomość, że 7 lat mojej pracy, pracy księży współpracowników, to jest dopiero początek działalności Kościoła. Cieszymy się z pewnych pierwszych owoców Bożej łaski i naszej pracy, ale przecież to jest bardzo maleńka roślinka, która wymaga opieki, wymaga troski, która bardzo łatwo jednak może zaginąć, uschnąć”.

Parafia Przemienienia Pańskiego w Atyrau jest jednocześnie katedrą i siedzibą biskupa administratora. Całe zaplecze oraz dom katechetyczny, gdzie mieszczą się również mieszkania sióstr zakonnych, służą miejscowej międzynarodowej wspólnocie katolickiej. Jest to niejako przysłowiowy grzyb po deszczu, który wyrósł szybko w bardzo krótkim czasie. Trzy msze św. w sobotę i niedzielę, każda w innym języku, odprawiane są po angielsku, rosyjsku i włosku. Parafie w Atyrau oraz w Uralsku, Chromatau, Aktiubinsku, Aktau i Kulsarach, które mają jeszcze inne kaplice dojazdowe, obsługuje razem 8 kapłanów łącznie z ks. bp. Januszem. Interesujące są początki Kościoła w zachodnim Kazachstanie, gdzie katolicy są innego pochodzenia niż tubylcza ludność kazachska, która jest zwykle muzułmańska. Ale i tu, jak i w innych częściach dawnego imperium sowieckiego, wiara przetrwała dzięki „babuszkom”, które przyszły biskup spotkał przed kilku laty. To one dały początek miejscowej wspólnocie. Dlatego w witrażach kościoła w Atyrau – obok wielu wydarzeń przemienienia – obecne są „babuszki”.

Rodzina zawsze jest uprzywilejowanym miejscem wychowania religijnego, szkołą wiary i dobrych obyczajów. Jednak w administraturze apostolskiej Atyrau nie ma jeszcze  tubylczych rodzin katolickich i pozostaje tylko nadzieja, że w przyszłości takie również będą. Nauka katechizmu i sakrament chrztu powoli wprowadzają nowe osoby we wspólnotę Kościoła katolickiego, ale w tym wypadku wszystko wystawione jest na ogromną cierpliwość i działanie Bożej łaski. Przy parafii jest dobrze zorganizowany kurs języka angielskiego, który od kilku dobrych lat prowadzi starsza pani z Kanady. Uczestnikami niedzielnej Eucharystii są przede wszystkim obcokrajowcy m. in.: Amerykanie, Filipińczycy, Argentyńczycy, Ekwadorczycy, Włosi oraz Polacy. Ich świadectwo wiary niesie nadzieję, a piękna liturgia na poszczególnych mszach językowych jest znakiem, że Kościół żyje, rośnie i umacnia się. Nie obce są mu jednak trudności, zwłaszcza potrzeba nowych kapłańskich rąk do pracy.

Dynamika duszpasterskiej działalności młodego tarnowskiego kapłana, a dziś biskupa, przynosi owoce zaledwie po kilku latach pracy, przy wydatnej pomocy duchowej i materialnej wielu osób i organizacji kościelnych, w tym również Papieskich Dziel Misyjnych. Przykładem tego jest samo Atyrau z kościołem, siedzibą biskupa i parafii oraz z domem parafialnym, w którym mieści się również mieszkanie sióstr zakonnych. W Atyrau pracuje ks. bp Janusz Kaleta oraz jego wikariusz generalny ks. Cezary Komosiński, który jest jednocześnie proboszczem miejscowej parafii i nowej odległej ok. 200 km parafii w Kulsarach. Obsługuje on również kaplicę w Tengizie położoną na polach naftowych. Na południu administratury w Aktau nad Morzem Kaspijskim pracuje pochodzący z Białorusi ks. Aleksander Kalinowski, członek neokatechunantu z archidiecezji warszawskiej. W Uralsku na północy, gdzie budowany jest nowy kościół i zaplecze duszpasterskie, pracują młodzi księża: ks. Jan Trela z diecezji rzeszowskiej oraz ks. Wojciech Maślanka z diecezji tarnowskiej. W Aktiubińsku duszpasterzem jest ks. Tadeusz Smereczyński, który pracuje w Kazachstanie kilkanaście lat.  Ekipę duszpasterską uzupełnia pracujący w Chromatau ks. Janusz Potok z diecezji tarnowskiej. Innym kapłanem, który pracował w Atyrau, a przez ostatni rok reprezentował administraturę w seminarium w Karagandzie, jako ojciec duchowny i wykładowca, był ks. Dariusz Buras z diecezji tarnowskiej. Jednak w tym roku na jakiś czas opuścił Kazachstan, aby dokończyć studia z duchowości na Uniwersytecie Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie.

Międzynarodowa obecność przedsiębiorstw wydobywających ropę naftową jak i budujących potrzebną infrastrukturę sprawia, że pracownikami są ludzie z wielu narodowości i taka też jest wspólnota Kościoła katolickiego.

 

Inne religie i wyznania

 

Meczet widoczny z daleka z wysokimi minaretami jest znakiem, że jesteśmy na ziemi islamu, który historycznie jest o wiele młodszy niż chrześcijaństwo, ale tu jest silnie zakorzeniony zwłaszcza w śród tubylczej ludności kazachskiej. Jest piątek po południu i widać jak wiele młodzieży męskiej i mężczyzn przyszło na modlitwę. Kiedy wchodzimy do meczetu, zostawiając nasze obuwie, zauważamy grupy mężczyzn ciągle modlących się, jak również rozmawiających ze sobą. Można zauważyć, że ta religijna budowla była wznoszona z wielkim pośpiechem i już potrzebuje remontu. Będący moim przewodnikiem ks. bp Janusz zadaje sobie pytanie: „Co zrobić, aby Kazachów zainteresować Ewangelią i Chrystusem, aby kiedyś katedra oraz inne kościoły w administraturze apostolskiej gromadziły tubylców na Eucharystii?”. W zachodnim Kazachstanie na terytorium dwa razy większym od Polski jest o wiele więcej rdzennych mieszkańców tych ziem niż w innych miastach tego kraju.

Cerkiew Zaśnięcia Najświętszej Maryi Panny, jak wszystkie cerkwie, jest pełna ikon, zapachu kadzidła i palących się świece. Zastajemy tu tylko same kobiety, które porządkują świątynię po ceremonii ślubu. Jest czas na modlitwę, zapalenie świec i rozmową ze znajomym popem ks. bp. Janusza. Z pozwoleniem innego duchownego prawosławnego robię wewnątrz kilka zdjęć bez flesza i w skupieniu wychodzimy na zewnątrz. Zarówno zewnątrz jak i w swoim wnętrzu cerkiew wygląda dostojnie, chociaż jej otocznie tonie w błocie i niedbale zrobionych chodnikach. Prawosławny Kościół w Kazachstanie nie cieszy się przywilejem autokefalii i ciągle podlega patriarchatowi w Moskwie. Obecnie w tym kraju jest 3 biskupów prawosławnych, w tym jeden arcybiskup.

 

Niech wszystkim będzie lepiej i dostatniej

 

Bezkresna ziemia nadziei, którą odwiedziłem, może wyżywić miliony ludzi. Ziemia ta kryje nieobliczalne bogactwa ropy i gazu ziemnego. Ziemia ogromnych stepów i ludzi czekających na zmianę standardu ich życia. Ziemia, gdzie żyją liczni wyznawcy islamu, a Ewangelia jest jeszcze mało znana. Z rozmów z polskimi specjalistami – absolwentami Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie – można się było dowiedzieć wiele interesujących rzeczy o stanie złóż naftowych, formacji geologicznej tutejszych terenów i samej eksploatacji złóż naftowych. Jeden z polskich inżynierów, pochodzący z Wybrzeża, pracuje w firmie amerykańskiej od wielu dobrych lat. W samym Atyrau łatwo można zauważyć piękne, strzeżone osiedla mieszkaniowe, gdzie firmy naftowe zapewniają swoim pracownikom dobre warunki bytowe.

Patrząc na sytuację społeczno-gospodarczą w Kazachstanie, warto życzyć wszystkim mieszkańcom tej ziemi, aby im było lepiej, bezpieczniej i dostatniej. Bogactwo kulturowe wielonarodowościowego społeczeństwa, ropa naftowa, gaz ziemny, żyzne ziemie oraz inne bogactwa mineralne, a przede wszystkim pokój, mogą zapewnić tej ziemi rzeczywistą nadzieję na korzystne zmiany. Nie można zapomnieć, że żyją tu ludzie, których dotknęła okrutna dehumanizująca ideologia leninowska, teoretyczny i praktyczny ateizm, które do dzisiaj generują społeczne choroby obojętności i niegospodarności. Konieczna jest zmiana ludzkich postaw i nowy człowiek dla tej ziemi, a tę zmianę może przynieść tylko Ewangelia.

ks. Jan Piotrowski

Głoście Ewangelię 3(2007), s. 7-11.