KSIĄDZ JANUSZ KALETA ADMINISTRATOREM APOSTOLSKIM W KAZACHSTANIE

KSIĄDZ JANUSZ KALETA

ADMINISTRATOREM APOSTOLSKIM W KAZACHSTANIE

Diecezja tarnowska wzbogaciła się o dwóch nowych misjonarzy. Po raz pierwszy księża tarnowscy udają się na kontynent azjatycki, do Kazachstanu. Są nimi ks. Janusz Kaleta i ks. Waldemar Patulski. Wielkim wyróżnieniem dla diecezji jest fakt, że ks. Janusz został mianowany przez Jana Pawła II administratorem apostolskim. On też przed wyjazdem, naszej redakcji  udzielił kilka odpowiedzi na zadane pytania.

Redakcja: Dnia 6 sierpnia otrzymał ksiądz nominację od papieża Jana Pawła II na administratora apostolskiego w Kazachstanie. Jakie są jego zadania?

Ksiądz Kaleta: Ta nominacja wiąże się z nowym uporządkowaniem struktur kościelnych w Kazachstanie. Mianowicie, bodaj w roku 1991 powstała jedna administracja apostolska w Kazachstanie ze stolicą w Karagandzie. Biskup Jan Lęga był jej szefem. Na początku tego roku Kazachstan nawiązał stosunki dyplomatyczne z Watykanem i w związku z tym podzielono także Kazachstan na cztery nowe okręgi. W Karagandzie powstała diecezja czyli stała struktura kościelna, natomiast w Ałma-Acie dawnej stolicy Kazachstanu, Arstanie nowej stolicy i Atyrau zostały ustanowione administracje apostolskie. Zadaniem administracji apostolskiej jest koordynowanie wszystkich wysiłków duszpasterskich na tym terenie, terenie dosyć dużym licząc, że Kazachstan jest około 9 razy większy od Polski. Każda z tych administracji będzie dwa razy większa od Polski. Nie ma, przynajmniej w zachodnim Kazachstanie dookoła Morza Kaspijskiego, tam gdzie udajemy się z księdzem Waldemarem, stałych struktur kościelnych. Jest w zasadzie tylko jedna parafia w Aktjubińsku. Po pierwsze trzeba będzie znaleźć ludzi, którzy poczuwają się do korzeni katolickich, dalej, ustanowić mniej lub bardziej stałe placówki duszpasterskie, przynajmniej w tych większych ośrodkach miejskich czy wokół nich.

R: Udaje się Ksiądz z księdzem Waldemarem Patulskim w zupełnie nową rzeczywistość. Jak ona wygląda pod względem religijnym i społecznym?

K. K.: Jest to bardzo złożona rzeczywistość ponieważ Kazachstan przez długie dziesiątki lat zarówno już w carskiej Rosji, jak i w Związku Radzieckim, był uważany za teren zsyłki, gdzie zsyłano z całego imperium radzieckiego czy rosyjskiego niewygodnych obywateli. Wystarczy powiedzieć, że w tym momencie na terenie Kazachstanu jest około 100 różnych narodowości. Największą grupę stanowią rodzimi mieszkańcy - Kazachowie, około 40%, ponad 30% jest Rosjan, dosyć dużą grupę stanowią Niemcy. Do Kazachstanu w latach 30-tych, zwłaszcza w roku 1936, dotarli zesłańcy z Polski, z polskich kresów wschodnich, z Ukrainy, Białorusi, które nie weszły w granice II Rzeczypospolitej. Na początku Rosja Sowiecka starała się zrobić z nich dobrych obywateli radzieckich, gdy te wysiłki po Traktacie Ryskim z roku 1921 nie powiodły się, w roku 1936 duża część tych Polaków została wysiedlona właśnie do Kazachstanu.

            Pod względem religijnym Rosja Sowiecka zostawiła dosyć duże spustoszenie. Kazachowie są przynajmniej z metryki muzułmanami. Rosjanie z urodzenia chciałoby się powiedzieć będą prawosławnymi, z tym że rola kościoła prawosławnego i pobożność tych, którzy się do prawosławia przyznają pozostawia dosyć duże wątpliwości. Wśród Niemców, można ogólnie powiedzieć, połowa jest protestantów, połowa katolików. Jeżeli chodzi o kościół katolicki oni byli tymi, którzy zakładali pierwsze parafie, którzy byli najlepiej zorganizowani, w tym momencie duża część tych zesłańców czy też mieszkańców Kazachstanu pochodzenia niemieckiego została repatriowana do Niemiec. Jeżeli chodzi o Kościół katolicki, najwięcej placówek duszpasterskich jest na północy i wschodzie Kazachstanu, w okolicach Karagandy. Tam, w latach 30-tych i 40-tych było centrum, do którego zsyłano Polaków i Niemców, również w okolicach Pietropawłowska, to jest nieco na północ. Dosyć dużo chrześcijan katolików jest w okolicach Ałma-Aty.

R: Czy na terenie administracji Atyrau istnieją wspólnoty chrześcijańskie, o których wiadomo?

K. K.: Jest jedna, wszyscy podkreślają, bardzo dobrze działająca parafia w Aktjubińsku. To jest około 500 km na północny wschód od Atyrau. Parafia, w której jeszcze przed kilkoma miesiącami było dwóch księży (ksiądz niemiecki i ksiądz polski - ks. Tadeusz Smerczyński), w parafii działa kilka wspólnot neokatechumenalnych. Oprócz tego rozmawiając z polskimi organizacjami wspierającymi naszych rodaków na Wschodzie, w zasadzie wszyscy podkreślali, że to jest dosyć duża pustynia. Niewiele wiedzą na temat mieszkańców pochodzenia polskiego. Nie działa tam żadna polska organizacja, niewiele wiadomo też o katolikach innych narodowości. Trzeba będzie najpierw wyszukać tych ludzi, a następnie próbować zakładać wspólnoty katolickie.

ks. Krzysztof Czermak

Głoście Ewangelię 4(1999), s. 53-55.